Linki

liceum logo

Liceum Ogólnokształcące

link powiat

link cieszkow

link krosnice

link milicz

fb icon 325x325

okladka2

Logo ILO Milicz

Druh Bolek

Do absolwentów i sympatyków I Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu

 Zarząd Stowarzyszenia Absolwentów informuje, że w odpowiedzi na liczne prośby absolwentów zdecydował się na przedłużenie terminu nadsyłania prac biorących udział w II edycji konkursu na wspomnienia "Moje Zielone Liceum". Prace można nadsyłać do 31 MAJA 2012 r. Szczegółowe informacje o konkursie znajdują się na stronie www.salo1milicz.pl. Serdecznie zachęcamy do nadsyłania prac - nie odkładajcie pisania swych wspomnień na ostatnią chwilę!

We wtorek 10 stycznia w naszej siedzibie odbyło się spotkanie zarządu Stowarzyszenia Absolwentów I LO w Miliczu w składzie rozszerzonym o komisje rewizyjną. Na zebraniu ustalono i zatwierdzono plan pracy Stowarzyszenia na rok 2012, który publikujemy poniżej, oraz zapoznano się z przebiegiem II edycji konkursu na wspomnienia o „Zielonym Liceum”. Zarząd Stowarzyszenia wraz z Komisją Konkursową postanowili przedłużyć termin nadsyłania prac z uwagi na liczne apele byłych uczniów. Decyzja o przedłużeniu terminu została podyktowana potrzebą dotarcia z informacją o konkursie do absolwentów spoza Milicza i naszego regionu. Na ostateczny termin wybrano 31 maja 2012 roku, a informacja o zmianie terminu zostanie podana na łamach prasy lokalnej i w osobnym komunikacie na stronie internetowej Stowarzyszenia. Zarząd przyjął również wniosek o wystąpieniu do Starostwa Powiatowego w Miliczu oraz Gminy Milicz o środki na publikację wspomnień i nagrody dla laureatów w ramach konkursów ofert dla stowarzyszeń, a także o rozpoczęciu pozyskiwania środków od lokalnych sponsorów.

S28C-112011713580

demianiuk

Od ukończenia przeze mnie I Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu minęło 45 lat. Prawie pół wieku, szmat czasu. Nigdy wcześniej nie miałam ochoty na pisanie wspomnień, zwłaszcza z tego okresu. Pamiętam dobrze, jaka byłam szczęśliwa, gdy uświadomiłam sobie, że jestem wolna od „REŻIMU” tamtego okresu, jaki panował wtedy w moim liceum.    Fakt dostania się na wymarzone studia – geografię za pierwszym podejściem, a także znalezienie się w czołówce tych, co zdali najlepiej maturę, zaowocowały pełnią szczęścia. Chyba nigdy potem nie byłam taka szczęśliwa i dumna. Nie chciałam pamiętać nazwy miasta, ani adresu liceum, do którego uczęszczałam. Wtedy jeszcze nie myślałam nawet o powrocie do swojego miasta, które kojarzyło mi się z głęboką prowincją. Przyjeżdżałam do Milicza na święta, wakacje, ale to Wrocław stał się wtedy moim miastem. Wrocław jest i będzie na zawsze moim miastem. Spędziłam bowiem we Wrocławiu kilka ładnych lat studiów. Tam stawiałam pierwsze samodzielne kroki w dojrzałość, jak również doświadczyłam wielkiej przyjemności z tego, że traktowana byłam z szacunkiem i powagą przysługującą młodej kobiecie.

Wtedy też zauważyłam różnice między mną a moimi koleżankami, rodowitymi wrocławiankami. One już dawno czuły się normalnie w kawiarni, klubie, w kontaktach z kolegami. Dla mnie nowością było to, co dla nich rzeczą normalną: wypad do kawiarni na spotkanie z rówieśnikami.

Z okresu liceum pamiętam tylko jeden taki wypad do kawiarni „Zacisze”. Nasza klasa XI c wygrała z klasą XI d jakiś konkurs i to oni zaprosili nas do kawiarni na herbatę i ciacho. Posadzono do naszego stolika dwóch kolegów z klasy XI d, całkiem przystojnych, dobrze wychowanych. Cóż z tego, skoro ani oni, ani my obie z Danką Skuriat nie potrafiłyśmy z nimi rozmawiać. Wypiliśmy pośpiesznie herbatę i zjedliśmy ciastko; całe towarzystwo stolikowe chciało jak najszybciej udać się do domu. To było moje jedyne wyjście do kawiarni w czasach licealnych. Podobno były jakieś dni i godziny, w których młodzież z liceum mogła przebywać w kawiarni. W tym czasie wstrzymywano dla wszystkich gości sprzedaż alkoholu. Dyżurował zawsze jakiś nauczyciel. Jednak przybywanie w kawiarni nie było mile widziane przez nauczycieli. Co odważniejsze dziewczyny czasami pozwalały sobie na wyjście. Odbijało się to jednak na ich ocenach i opinii.

„Reżim” dotyczył też ubioru. Obowiązkowo nosiło się wtedy granatowe lub czarne fartuszki z białymi kołnierzykami. Do tego granatowy lub czarny beret, do którego przyszywało się na stałe okrągły znaczek szkolny. Do rękawa fartucha i granatowego płaszcza zimowego przyszywało się na stałe tarczę szkolną. Gdy ktoś próbował taką tarczę umocować na agrafce, mógł się liczyć z tym, że przyłapie go „patrol” nauczycielski przed wejściem do szkoły. Decyzja była wówczas jedna – obniżony stopień ze sprawowania. Raz także miałam tarczę przy płaszczu na agrafce. Bałam się bowiem, że w szatni zostanie mi ona odcięta razem z kawałkiem materiału rękawa, dlatego przypięłam ją agrafką. Zostałam przyłapana przed wejściem do szkoły i przykładnie ukarana obniżeniem stopnia z zachowania. Gdyby nie mądrość życiowa mojej mamy, mogłabym zostać pacjentką którejś z poradni medycznych. Stopień przeżywania tej zniewagi był bardzo głęboki.

Jednak z tego okresu pozostało u mnie bardzo mile nastawienie do beretów. Beret i kapelusz są najbardziej ulubionymi nakryciami mojej głowy. A i kolor granatowy dla blondynek jest szalenie twarzowy i elegancki.

Całość wspomnień p. Ireny opublikowaliśmy w jednym z grudniowych numerów "Tygodnika Milickiego" oraz w naszej publikacji "Zielona szkoła w mojej pamięci"

Zaakceptowałem swój los...

 ZAJICZEK 75

Urodziłem się w Złoczowie, a do Milicza przyjechałem wraz z rodzicami i bratem w listopadzie 1945 roku. Miałem wtedy 15 lat i poszedłem do pierwszej klasy gimnazjum.

W szkole istniała już drużyna harcerska – 58 DH im. Adama Mickiewicza. Zacząłem w niej działać. Do 1949 roku uczestniczyłem we wszystkich obozach, zimowiskach oraz kursach. Wzorowaliśmy się wówczas na harcerzach z Szarych Szeregów. Po rozwiązaniu ZHP spotykaliśmy się nadal, zastanawiając się, co robić dalej.

Droga Koleżanko, drogi Kolego!

Jeżeli jeszcze nie uregulowałeś składki członkowskiej Stowarzyszenia Absolwentów I LO w Miliczu , czas, aby wywiązać się z tego zobowiązania. Mija już trzeci kwartał 2011 roku, a więc to ostatni moment, by uregulować zaległości.

Pamiętaj, że składki członkowskie to podstawowe źródło dochodu Stowarzyszenia, które pozwala na realizację planowanych zgodnie ze statutem zadań. Wkrótce znów zakupimy wiązanki na groby zmarłych nauczycieli. Planujemy również wesprzeć szkołę w kontynuowaniu przyznawania Stypendium im. Profesor Łucji Skibińskiej. Tradycyjnie obdarowaliśmy wyróżniających się uczniów nagrodami książkowymi na koniec roku szkolnego.

Miej swój udział w działaniach  Stowarzyszenia, podkreślając w ten sposób pamięć o Twojej starej szkole. WYSOKOŚĆ SKŁADKI CZŁONKOWSKIEJ NIE ULEGŁA ZMIANIE I WYNOSI MINIMUM 20 ZŁOTYCH ROCZNIE.