Linki

liceum logo

Liceum Ogólnokształcące

link powiat

link cieszkow

link krosnice

link milicz

fb icon 325x325

okladka2

Logo ILO Milicz

Druh Bolek

We wtorek 7 lutego w siedzibie stowarzyszenia odbyło się zabranie Zarządu Stowarzyszenia Absolwentów I LO w Miliczu. Na zebraniu obecni byli członkowie Zarządu, Magdalena Fortuniak, reprezentująca Komisję konkursu na wspomnienia absolwentów oraz nauczycieli „Moje Zielone Liceum”  i Zygmunt Klanowski – przewodniczący komisji rewizyjnej i Barbara Suwalska - kronikarz stowarzyszenia.

Zarząd zatwierdził harmonogram spotkań i imprez organizowanych przez Stowarzyszenie Absolwentów w 2012 r. Ustalono, że Zarząd będzie się spotykał – tak jak w roku poprzednim – w każdy drugi wtorek miesiąca o godz. 15.30, a w każdy ostatni wtorek miesiąca w siedzibie stowarzyszenia od godz. 11.00 do 12.00 jeden z członków zarządu będzie pełnił dyżur. Walne zebranie członków stowarzyszenia odbędzie się 26 maja 2012 r. o godz. 11.00 w Sali Muzycznej I LO w Miliczu, a po nim odbędzie się majówka z udziałem członków stowarzyszenia. Członkowie zarządu wezmą również udział w zakończeniu roku szkolnego w I LO w Miliczu, jak co roku odwiedza też groby zmarłych nauczycieli I LO i zorganizują spotkanie opłatkowe.

W następnej części zebrania Magdalena Fortuniak przedstawiła sprawozdanie z pracy Komisji konkursowej, a członkowie zarządu dyskutowali, jak uatrakcyjnić promocję konkursu. Podjęto decyzję o opracowaniu listów do wybranych absolwentów i nauczycieli, zachęcających do wzięcia udziału w konkursie, opracowaniu plakatów, które zostaną rozwieszone na terenie szkół, urzędów oraz instytucji kultury.

nowe1 copy

Zarząd postanowił również przenieść akcję promocyjną do facebooka. Na łamach Tygodnika Milickiego w czasie trwania konkursu będą ukazywały się wywiady i artykuły związane  z wytypowanymi przez zarząd stowarzyszenia absolwentami oraz nauczycielami I LO w Miliczu. Jako pierwsze ukażą się wspomnienia Piotra Łabuza – wieloletniego nauczyciela fizyki i członka stowarzyszenia.

Do absolwentów i sympatyków I Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu

 Zarząd Stowarzyszenia Absolwentów informuje, że w odpowiedzi na liczne prośby absolwentów zdecydował się na przedłużenie terminu nadsyłania prac biorących udział w II edycji konkursu na wspomnienia "Moje Zielone Liceum". Prace można nadsyłać do 31 MAJA 2012 r. Szczegółowe informacje o konkursie znajdują się na stronie www.salo1milicz.pl. Serdecznie zachęcamy do nadsyłania prac - nie odkładajcie pisania swych wspomnień na ostatnią chwilę!

Zaakceptowałem swój los...

 ZAJICZEK 75

Urodziłem się w Złoczowie, a do Milicza przyjechałem wraz z rodzicami i bratem w listopadzie 1945 roku. Miałem wtedy 15 lat i poszedłem do pierwszej klasy gimnazjum.

W szkole istniała już drużyna harcerska – 58 DH im. Adama Mickiewicza. Zacząłem w niej działać. Do 1949 roku uczestniczyłem we wszystkich obozach, zimowiskach oraz kursach. Wzorowaliśmy się wówczas na harcerzach z Szarych Szeregów. Po rozwiązaniu ZHP spotykaliśmy się nadal, zastanawiając się, co robić dalej.

We wtorek 10 stycznia w naszej siedzibie odbyło się spotkanie zarządu Stowarzyszenia Absolwentów I LO w Miliczu w składzie rozszerzonym o komisje rewizyjną. Na zebraniu ustalono i zatwierdzono plan pracy Stowarzyszenia na rok 2012, który publikujemy poniżej, oraz zapoznano się z przebiegiem II edycji konkursu na wspomnienia o „Zielonym Liceum”. Zarząd Stowarzyszenia wraz z Komisją Konkursową postanowili przedłużyć termin nadsyłania prac z uwagi na liczne apele byłych uczniów. Decyzja o przedłużeniu terminu została podyktowana potrzebą dotarcia z informacją o konkursie do absolwentów spoza Milicza i naszego regionu. Na ostateczny termin wybrano 31 maja 2012 roku, a informacja o zmianie terminu zostanie podana na łamach prasy lokalnej i w osobnym komunikacie na stronie internetowej Stowarzyszenia. Zarząd przyjął również wniosek o wystąpieniu do Starostwa Powiatowego w Miliczu oraz Gminy Milicz o środki na publikację wspomnień i nagrody dla laureatów w ramach konkursów ofert dla stowarzyszeń, a także o rozpoczęciu pozyskiwania środków od lokalnych sponsorów.

S28C-112011713580

demianiuk

Od ukończenia przeze mnie I Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu minęło 45 lat. Prawie pół wieku, szmat czasu. Nigdy wcześniej nie miałam ochoty na pisanie wspomnień, zwłaszcza z tego okresu. Pamiętam dobrze, jaka byłam szczęśliwa, gdy uświadomiłam sobie, że jestem wolna od „REŻIMU” tamtego okresu, jaki panował wtedy w moim liceum.    Fakt dostania się na wymarzone studia – geografię za pierwszym podejściem, a także znalezienie się w czołówce tych, co zdali najlepiej maturę, zaowocowały pełnią szczęścia. Chyba nigdy potem nie byłam taka szczęśliwa i dumna. Nie chciałam pamiętać nazwy miasta, ani adresu liceum, do którego uczęszczałam. Wtedy jeszcze nie myślałam nawet o powrocie do swojego miasta, które kojarzyło mi się z głęboką prowincją. Przyjeżdżałam do Milicza na święta, wakacje, ale to Wrocław stał się wtedy moim miastem. Wrocław jest i będzie na zawsze moim miastem. Spędziłam bowiem we Wrocławiu kilka ładnych lat studiów. Tam stawiałam pierwsze samodzielne kroki w dojrzałość, jak również doświadczyłam wielkiej przyjemności z tego, że traktowana byłam z szacunkiem i powagą przysługującą młodej kobiecie.

Wtedy też zauważyłam różnice między mną a moimi koleżankami, rodowitymi wrocławiankami. One już dawno czuły się normalnie w kawiarni, klubie, w kontaktach z kolegami. Dla mnie nowością było to, co dla nich rzeczą normalną: wypad do kawiarni na spotkanie z rówieśnikami.

Z okresu liceum pamiętam tylko jeden taki wypad do kawiarni „Zacisze”. Nasza klasa XI c wygrała z klasą XI d jakiś konkurs i to oni zaprosili nas do kawiarni na herbatę i ciacho. Posadzono do naszego stolika dwóch kolegów z klasy XI d, całkiem przystojnych, dobrze wychowanych. Cóż z tego, skoro ani oni, ani my obie z Danką Skuriat nie potrafiłyśmy z nimi rozmawiać. Wypiliśmy pośpiesznie herbatę i zjedliśmy ciastko; całe towarzystwo stolikowe chciało jak najszybciej udać się do domu. To było moje jedyne wyjście do kawiarni w czasach licealnych. Podobno były jakieś dni i godziny, w których młodzież z liceum mogła przebywać w kawiarni. W tym czasie wstrzymywano dla wszystkich gości sprzedaż alkoholu. Dyżurował zawsze jakiś nauczyciel. Jednak przybywanie w kawiarni nie było mile widziane przez nauczycieli. Co odważniejsze dziewczyny czasami pozwalały sobie na wyjście. Odbijało się to jednak na ich ocenach i opinii.

„Reżim” dotyczył też ubioru. Obowiązkowo nosiło się wtedy granatowe lub czarne fartuszki z białymi kołnierzykami. Do tego granatowy lub czarny beret, do którego przyszywało się na stałe okrągły znaczek szkolny. Do rękawa fartucha i granatowego płaszcza zimowego przyszywało się na stałe tarczę szkolną. Gdy ktoś próbował taką tarczę umocować na agrafce, mógł się liczyć z tym, że przyłapie go „patrol” nauczycielski przed wejściem do szkoły. Decyzja była wówczas jedna – obniżony stopień ze sprawowania. Raz także miałam tarczę przy płaszczu na agrafce. Bałam się bowiem, że w szatni zostanie mi ona odcięta razem z kawałkiem materiału rękawa, dlatego przypięłam ją agrafką. Zostałam przyłapana przed wejściem do szkoły i przykładnie ukarana obniżeniem stopnia z zachowania. Gdyby nie mądrość życiowa mojej mamy, mogłabym zostać pacjentką którejś z poradni medycznych. Stopień przeżywania tej zniewagi był bardzo głęboki.

Jednak z tego okresu pozostało u mnie bardzo mile nastawienie do beretów. Beret i kapelusz są najbardziej ulubionymi nakryciami mojej głowy. A i kolor granatowy dla blondynek jest szalenie twarzowy i elegancki.

Całość wspomnień p. Ireny opublikowaliśmy w jednym z grudniowych numerów "Tygodnika Milickiego" oraz w naszej publikacji "Zielona szkoła w mojej pamięci"